Panny z Wilka. "Panny z Wilka" powstały w roku 1932 w Syrakuzach, podczas pierwszego pobytu Iwaszkiewicza na Sycylii. Bohaterem opowiadania jest Wiktor Ruben, mężczyzna dobiegający czterdziestki, który niespodziewanie, także dla samego siebie, odwiedza Wilko, majątek kuzynów, gdzie bywał w młodości. Od ostatniej wizyty, tuż przed Opowiadania zawarte w tomie, napisane przez Iwaszkiewicza w okresie międzywojennym, należą już do klasyki literatury polskiej. "Panny z Wilka" i "Brzezinę" - tak pięknie sfilmowane przez A. Wajdę - łączy wspólny motyw: niespełnionej miłości, żalu za wszystkim, co przemija i odpływa bezpowrotnie. Akcja tych opowiadań rozgrywa To czołówka Człowieka z marmuru (1977), z energiczną, a jednocześnie wykończoną Krystyną Jandą, jadącą na zdjęcia z ekipą przez nowoczesną Warszawę – a w tle wspaniały band pod dyrekcją Andrzeja Korzyńskiego, z syntezatorami, basem i perkusją oraz chórkiem Alibabek. Jakże ta muzyka niesie scenę i cały film, uosabiając Wiele się zmieniło. Wujostwo się zestarzeli. W życiu panien z Wilka zaszły zmiany: Julia doczekała się bliźniaczek, wyemancypowana Jola wyszła za mąż, Fela przedwcześnie zmarła, zmieniły się też Zosia i Kazia, mała Tunia wyrosła na piękną pannę. PANNY Z WILKA. Wojna już dawno minęła. Wiktor Ruben w kieracie codziennej pracy zapomniał zupełnie o niej i zajmowały go tylko sprawy powszednie, bardzo jednak absorbujące. Tym bardziej nie myślał o czasach przed wojną, czasach ubogiej młodości, orki, uniwersytetu, któremu poświęcił tyle czasu, a którego nie mógł skończyć lirik maula ya sholli wasallim daiman abada nurul musthofa. W książce "Jarosław Iwaszkiewicz/Andrzej Wajda. Korespondencja" można przeczytać fragment listu pisarza do reżysera: "Jestem wciąż pod wrażeniem Twojego filmu i nie przestaję o nim myśleć". Iwaszkiewicz dodał, że widział "Panny z Wilka" Andrzeja Wajdy cztery razy. W korespondencji między pisarzem, a reżyserem znalazły się też listy sprzed premiery filmu, z 1978 r. Wajda pisał: wziąłem się do czytania "Panien z Wilka". Bardzo to miłe zajęcie, kiedy marzy się o filmie, nie myśląc jeszcze o tym, że wszystkie te wspaniałe obrazy, ulotne uczucia będą musiały ubrać się w realne kształty aktorów, krajobrazu, przedmiotów. Tak, materializacja uczuć to mój zawód, ale marzyć mogę (…) Umarzyłem więc sobie piękny film. Marzenie udało mu się zrealizować rok później. "Panny z Wilka" miały premierę 4 września 1979 r. W rozmowie z Wandą Wertenstein dla magazynu "Kino" z 1979 r. Wajda mówił: Otóż gdybym miał się trzymać moich pierwszych sukcesów, powinienem być do dziś reżyserem filmów wojennych, bo udało mi się zrobić "Popiół i diament", a przedtem "Kanał" i "Pokolenie". To były moje trzy pierwsze filmy, od których zaczął się mój sukces. Ale dosyć szybko zrozumiałem, że muszę od tego uciekać, że muszę raz zrobić film historyczny, raz taki, raz znów inny, żeby nie być sterroryzowanym przez konieczność sukcesu. Przyznał, że proza Iwaszkiewicza jest dużym wyzwaniem dla każdego reżysera: Jest w niej coś nieuchwytnego, co wydaje się niemożliwe do przeniesienia na ekran. Dlatego to jest powodem, żeby robić film. Treść filmu streścił "Przekrój" z września 1979 r.: "Pięć kobiet… a raczej cztery kobiety i jedna młoda dziewczyna. Żyjące w oderwaniu od problemów świata, w wiejskim odosobnieniu pielęgnują własne uczucia, wspomnienia, nostalgie, własne porażki, złudzenia, bo już nawet nie nadzieje… a w ich wspomnieniach przewija się – przez lata – jeden motyw: ich dawny sąsiad, Wiktor. Młody człowiek, w którym wszystkie się po trochu kochały i w którym podkochują się nadal, jako że życie nie przyniosło im niczego na tyle atrakcyjnego, na tyle ważnego, co mogłoby wyprzeć, wymazać tamto uczucie. I oto Wiktor znów przyjeżdża do Wilka na kilka tygodni urlopu. Wspomnienia powracają więc z nową siłą". W Wiktora Rubena wcielił się Daniel Olbrychski, który grał w kilku wcześniejszych filmach Wajdy. Filmowe siostry to Anna Seniuk, Maja Komorowska, Stanisława Celińska, Krystyna Zachwatowicz i francuska aktorka Christine Pascal. Film był koprodukcją polsko-francuską. Scenografię przygotowali Allan Starski i Maria Osiecka-Kuminek (otrzymali za nią nagrodę na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni), a zdjęcia zrealizował Edward Kłosiński. W filmie można usłyszeć muzykę Karola Szymanowskiego. Film otrzymał nagrodę specjalną jury na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych. Był nominowany do Oscara w kategorii "Najlepszy film nieanglojęzyczny", ale walkę o statuetkę przegrał z "Blaszanym bębenkiem" Volkera Schlondorffa. W nim też zagrał Daniel Olbrychski. Źródło: PAP, Zosia to dawna uczennica Wiktora i jedna z sióstr tytułowych panien z Wilka. Mężatka. Między nią a Wiktorem jest dziwna bariera. Kobieta nie lubi go i daje mu to wyraźnie do zrozumienia w jednej z rozmów. Zosia jest zamężna, ma jednego syna. Jest kobietą spokojną. Dobra matka. Wuzetka z "Misia", krem sułtański z "Dziewczyn do wzięcia", ogórki z miodem z "Panien z Wilka", indyk z "Przyjaciół", strudel z jabłkami i śmietaną z "Bękartów wojny". Dania z kultowych filmów i seriali przygotowuje w naszej kuchni Andrzej Polan. Sprawdź jego niezwykłe przepisy. Wuzetka z "Misia"Składniki na wuzetkę6 jaj270 g cukier150 g mąka60 g kakao60 g masłoJak wykonać wuzetkęKakao rozpuszczamy w wodzie do konsystencji gęstej śmietany. Białka ubijamy na sztywno z odrobiną soli, ubijając dodajemy cukier. Kiedy białka z cukrem będą sztywne, dodajemy żółtka, nie przerywając ubijania. Na koniec już za pomocą łyżki lub rózgi mieszamy wszystko z kakao rozpuszczonym i mąką. Ciasto wypiekamy w temp. 180 stopni, około 35 l śmietanka 36%2 szt. cukier wanilinowyop. truskawki mrożonej500 g truskawek200 g cukier drobnyŚmietankę ubijamy z cukrem i cukrem wanilinowym. Truskawki mrożone miksujemy na puree i dodajemy 100g cukru. Puree rozsmarowujemy na cieście przekrojonym wzdłuż na 2 placki, wykładamy śmietankę i przykrywamy drugą g żelatyna45 g woda100 g śmietanka 36%150 g cukier45 woda50 g kakao12 5 g glukozaŻelatynę namaczamy w wodzie, odstawiamy. Śmietankę, cukier i wodę zagotowujemy, dodajemy żelatynę, suche kakao i glukozę. Przed wylaniem przecedzamy przez sitko i wylewamy na Kalatzi/Dzień Dobry TVNKrem sułtański z "Dziewczyn do wzięcia"Składniki na krem sułtański:500 ml śmietanka 36%2 łyżki cukier puder100 g rodzynki100 ml rum4 łyżki czekolada do piciabezy do pokruszeniaJak wykonać krem sułtańskiŚmietankę ubijamy na sztywno z cukrem. Dzielimy na dwie równe części, do jednej dodajemy czekoladę rozpuszczoną do konsystencji śmietany gęstej. Rodzynki namaczamy w rumie. Krem podajemy w dużych szklankach, posypujemy rodzynkami, Kalatzi/dzień Dobry TVNOgórki z miodem z "Panien z Wilka"Składniki na ogórki z miodem:1 kg ogórki gruntowe2,5 szkl woda100 ml ocet6 łyżek miód2 łyżki sólmięta, koperJak wykonać ogórki z miodemOgórki namaczamy w zimnej wodzie, dokładnie myjemy i kroimy w plastry. Wodę zagotowujemy z octem, solą, schładzamy, dodajemy miód. Wrzucamy ogórki, miętę i z "Przyjaciół"Składniki na indyka:1 pierś z indyka150 g kasza jęczmienna drobna1 cebula1 pęczek botwinkakoper1 pęczek szczaw200 g masłoJak przyrządzić indykaIndyka nakrawamy niczym książkę. Na patelni na maśle przesmażamy cebulę, dodajemy suchą kaszę i chwilę smażymy. Następnie dodajemy pokrojoną botwinkę, szczaw i koper. Podlewamy wodą i gotujemy do momentu, aż kasza będzie prawie miękka. Doprawiamy odważnie solą i pieprzem. Farszem wypełniamy nakrojoną pierś z indyka. Układamy w blaszce, podlewamy wodą lub bulionem i wstawiamy do pieczenia. Czas około 1 godziny w temp. 180 z jabłkami i śmietaną z "Bękartów wojny" Składniki na strudel z jabłkami:1 op. ciasta filo1 kg jabłek10 op. biszkoptów100g rodzynkicynamon do smaku2 szt. cukier wanilinowy200 g masło500 ml śmietanka 36%lody wanilioweJak przyrządzić strudel z jabłkami:Masło rozpuszczamy, smarujemy ciasto filo, składamy po 3 arkusze. Jabłka obieramy, kroimy na plastry, mieszamy z cukrem, cukrem wanilinowym, rodzynkami, połamanymi biszkoptami, cynamonem. Farsz przekładamy na ciasto filo, zwijamy niczym strudel. Smarujemy jajkiem na zewnątrz i pieczemy w piekarniku około 30 minut w temp. 180 stopni. Podajemy ze śmietanką bitą lub wyjątkowy przepis? Chcesz gotować w Dzień Dobry TVN? Dołącz do naszej grupy na także: Obejrzyj również: Masło w roli głównej. Przepisy Mateusza GessleraAutor: Ewa Podleśna-ŚlusarczykŹródło: Andrzej Polan Lista słów najlepiej pasujących do określenia "jedna z panien z wilka":HELAZOSIAWILKOŁAKWILCZĘANNAPOSAGSZNURPIESŁAPALISNOGASTANCÓRKAZAJĄCTOCZEŃRĘKATYGRYSWACHTALASKAMUZA „Jezus, Maria, pan Wiktor przyjechał!” Konkretnie rzecz ujmując, w spektaklu Teatru Starego Wiktor przyjeżdża kilkakrotnie. Adaptacja Panien z Wilka Jarosława Iwaszkiewicza to znakomity spektakl, szczególnie dla takich jak ja: Iwaszkiewicz mnie nudzi, ale nie nudą trywialną, tylko taką, o której pisał Tadeusz Gadacz: nudą metafizyczną. Melancholia, monotonia są dla mnie w tym i innych opowiadaniach Iwaszkiewicza tak sugestywne, że przenikają mnie i obejmują całkowicie. Staję się melancholijna, gdy go czytam – nie jestem w tym odosobniona – ale nie zmienia to faktu, że niechętnie wracam do opowiadań Iwaszkiewicza. Natomiast przyzwyczaiłam się już do tego, że nazwisko: Agnieszka Glińska stanowi gwarancję ożywiania klasyki w sposób, który budzi podziw (nomen omen przedstawienie to bierze udział w kolejnej edycji konkursu Klasyka Żywa) i dlatego wybrałam się na spektakl grany na Scenie Kameralnej Starego Narodowego Teatru. Zobaczyłam adaptację Iwaszkiewicza właśnie żywą, prawdziwą, zabawną chwilami i spory dystans do efektów wizualnych wykorzystujących multimedialne zdobycze cywilizacji – wprowadzania, czasem na siłę, do spektakli niemal filmowych obrazów na mniejszych, czy większych ekranach. Jednak tutaj te środki techniczne są wykorzystane w sposób budzący szacunek, nie tworzą wrażenia dysonansu. Przedstawienie Glińskiej rozpoczyna się właśnie od takiego obrazu: jedna z panien siedzi niemal nieruchomo na podłodze, niemal, bo rytmicznie porusza palcami u stóp… (przyznaję, że pomyślałam wtedy: aby przypadkiem nie było to jedyne poruszenie tego wieczoru – i nie było). Potem na ekranach sprytnie wkomponowanych w scenografię pojawiają się obrazy, zdjęcia kolejnych bohaterek. To nie tylko podpowiedź dla widza, której z kobiet perspektywa spojrzenia na aktualne i szczególnie dawne wydarzenia będzie teraz prezentowana. To także rodzaj wspomnienia, retrospekcji: część tych obrazów pokazuje bohaterki takimi, jakimi były w trakcie pierwszego pobytu Wiktora w Wilku. Inne filmowe obrazy stanowią starannie technicznie przemyślane i zrobione dekoracje: oto mamy las, szumiące na wietrze drzewa, przyrodę, w którą wręcz dosłownie wchodzą bohaterowie. Ciekawe jest to szczególnie w przypadku postaci Tuni, która interesuje się fotografią i to w jej kontekście rozgrywają się najciekawsze sceny multimedialne. Warto w tym miejscu podkreślić, że aktorka wcielająca się w jej postać robi to znakomicie: nie trzeba widowni nic więcej, aby czuć i rozumieć jej emocje, współodczuwać jej poczucie dystansu od pozostałych sióstr. Tego dystansu nie tworzy bynajmniej różnica wieku – dystans zbudowany jest na różnych oczekiwaniach, a właściwie aspiracjach. Najmłodsza z bohaterek nie chce życia pospolitego, pozbawionego głębszego sensu trwania. Takie życie ją przytłacza, a perspektywa spojrzenia na starsze mieszkanki domu daje jej poczucie, że jeśli chce ocalić siebie, musi od nich, od „zbędnych ludzi”, uciec. Tę wrażliwość, bunt i inne targające Tunią emocje młoda Kaja Natalia Chmielewska kreuje znakomicie. Warto zwrócić uwagę, zapamiętać tę młodą, zdolną aktorkę, jeszcze nie raz sprawi nam wiele teatralnej frajdy! Co więcej – świetnie się scenicznie komponuje ze starszymi Gwiazdami Teatru Starego. „Rozminąć się w świecie łatwo”… czasem zbyt łatwo, ale Iwaszkiewicz i Glińska stawiają pytanie, czy gdyby Wiktor i kobiety, u których bywał, podjęli inne decyzje, to czy to tak bardzo zmieniłoby ich życie? Czy zawieszenie się na przeszłości i na swych dawnych oczekiwaniach może być konstruktywne? Odpowiedzią na te pytania, która niemal automatycznie pojawia się w mojej głowie, jest określenie „zbędni ludzie” – zbędni, bo właśnie zawieszeni na przeszłości, mający poczucie, że wszystko, co ważne już się w ich życiu wydarzyło. Że „…nie mogę… […] Życie to zamknięta elipsa”. Czy na Wiktora wpłynęła tak wojna, czy pospolitość życia, nie możemy być pewni, jednak jego aluzyjne wypowiedzi świadczą o tym, że oba te czynniki odcisnęły na nim silne piętno. Co więcej, bohater wspomina, że w trakcie wojny zabił człowieka i to nie daje mu spokoju, ale także staje się dla niego psychologicznym uzasadnieniem braku satysfakcji z aktualnej mi zgodzić się z Jackiem Wakarem, twierdzącym, że spektakl prezentuje wydarzenia głównie z perspektywy kobiet, że Wiktor jest w nim tylko tłem. Tym trudniej, że przełomowa – moim zdaniem – scena w przedstawieniu, to ta, w której stary, przerażony bohater wpada młodemu w ramiona. „Podwójność” Wiktora, szczególnie w tej scenie, jest przejmująca: oto młody, pełen złudzeń chłopak zderza się, wręcz dosłownie, ze starym, który ma poczucie zmarnowanego życia i wiąże z powrotem do Wilka więcej nadziei, niż chce wprost przyznać. Chociaż i tu pada z jego ust pewna deklaracja. „Zawróciłem was!” – krzyczy, choć już sam wie, że to się nie uda, że powrót do przeszłości to jedynie ułuda, fantasmagoria. Jednak to właśnie kreacje aktorskie młodego i starego Wiktora są najsłabszą stroną przedstawienia. Śmiem twierdzić, że jeśli Wiktor staje się w niektórych scenach tłem kobiecych bohaterek, to właśnie dlatego, że obaj aktorzy sprawiają wrażenie jakby męczyli się w swych rolach. Najbardziej przekonująco wypadają obaj w swych wspólnych, z przełomową na czele, przedstawieniu Agnieszki Glińskiej są jeszcze inne kwestie, które zwróciły uwagę widzów: po pierwsze problem kobiecości, miejsca kobiet we współczesnym świecie. Subtelnie, czasem mniej subtelnie, pojawiają się odniesienia do współczesności – wszak ta klasyka ma być żywa! Gdzie jest i jakie jest miejsce kobiety we współczesnym świecie? Dlaczego to, czym chwalą się mężczyźni, w kontekście życia erotycznego u kobiet jest godne wstydu? Czy w ogóle możemy określić, sprowadzić do jakichś wspólnych mianowników rolę kobiet w naszym świecie? Te pytania stawia Agnieszka Glińska. I – jak chciał Gombrowicz – nie daje prostych odpowiedzi. Ba! Nie daje niemal żadnych. Ale na tyle sugestywnie operuje obrazem, dźwiękiem, słowami, że trudno nie myśleć o tym już po spektaklu (dowodem na to rozmowy widzów wychodzących z przedstawienia, na którym i ja miałam przyjemność być). Przecież pewną w tej kwestii sugestią może być dla widza już to, że to z perspektywy kobiet prezentowane są wydarzenia i że autorki adaptacji zastosowały zasadę odwrócenia ról. Mężczyzna, Iwaszkiewicz, przedstawił świat z perspektywy Wiktora Rubena, one, kobiety, robią to z perspektywy żyjących pięciu sióstr. Kobiet, które są nieco metateatralne – wiedzą, że są bohaterkami Iwaszkiewicza, ironicznie komentują sposób, w jaki zostały wykreowane („Co za narracja!”) – krótko mówiąc, mają swój głos i ten głos jest prawdziwy, donośny. Szczególnie w scenach śpiewanych, które ciekawie wzbogacają przedstawienie (podobnie jak cytaty z Virginii Woolf), są komentarzem, często niepozbawionym ironicznego dystansu. Uwagę zwraca też prawdziwość, naturalizm, z jakim ukazane jest macierzyństwo: to nie tylko radość i (zdaniem niektórych) święty kobiecy obowiązek, to również bolące piersi, konieczność odciągania pokarmu oraz inne atrakcje, które matkom funduje ich własny organizm. Czy to coś pokazuje? Tak, prawdę, a także to, że nigdy spojrzenie jednostronne i skrajne nie będzie do końca dalszej części przedstawienia uwagę zwracają aluzje polityczne – właśnie dlatego, że jest ich niewiele, bo pojawiają się na scenie wraz z mężem Julii (w tej roli Jacek Romanowski), który, owszem, jest banalny, szczególnie pewnie dla Julii i szczególnie w konfrontacji z Wiktorem, tym wyidealizowanym, bo ze wspomnień młodości i tym obecnym również… Ale kilka energicznych wejść Romanowskiego, gra słów, sugerowana nazwiskiem „Daszyński”, dają publiczności dużą radość i reakcja widowni za każdym razem jest błyskawiczna.„Jezus, Maria, pan Wiktor przyjechał!” Jezus, Maria, odkryłam Iwaszkiewicza na nowo i Państwu też tego życzę! Idźcie po prostu do Teatru Starego na Panny z Wilka, bo Wiktor wrócił! Wigor wrócił?!J. Iwaszkiewicz, Panny z Wilka, reż. A. Glińska, Stary Teatr w Krakowie, premiera 1 marca 2019 kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:Źródło tekstu: Monika Oleksa, Jezus, Maria, wigor wrócił! – czyli „Panny z Wilka” w Teatrze Starym w Krakowie, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2020, nr 32

jedna z panien z wilka